sobota, 12 lipca 2014

Harry Styles |04

-Przepraszam, ale moi rodzice... Oni...-Znowu zaszlochałam.
-Przestań ryczeć, głupia krowo!-Krzyknął wkurzony Harry i uderzył mnie w twarz.
-Okej, Harry. Kocham Cie.
-Ja Ciebie też, Kochanie. Kontynuuj, albo będziesz zbierać zęby z podłogi.-Powiedział mój chłopak seksownym głosem.
-Kiedy miałam siedem lat, mój tata stracił pracę i został alkoholikiem. Całymi dniami go nie było. Byliśmy bardzo biedni, ponieważ on wydawał każdy zarobiony grosz na wódkę. Pewnego dnia wyszedł z kolegami menelami i już nie wrócił. Następnego dnia były moje urodziny, więc zorganizowałyśmy z mamą wielki melanż. Czas płynął, alkohol też. Mama wysłała mnie do piwnicy po grzybki do wódki. I tam był mój martwy ojciec..
-Bardzo nam przykro.-Powiedział cicho Zayn.
-Zamknij się, Murzynie. Ty nie wiesz co to prawdziwy ból!-Krzyknęłam do Mulata.
-Strata ojca musiała...
"...te grzybki"
-Gdybyś mi nie przerwał, to być wiedział, że to nie było najgorsze. Rozumiecie, że on ze swoimi kolegami zjedli te grzybki, po które przyszłam?!-Krzyknęłam zbulwersowana wyrzucając ręce w powietrze. Przy okazji uderzyłam w twarz Liam'a i złamałam mu nos, ale to było niechcący. No. Niall wybuchnął głośnym płaczem.
-Znam twój ból, Lily. Mój kolega zjadł mi kiedyś kanapkę!
-To musiało boleć, Niall. Co zrobiłeś?-Spytałam ciekawa zakończenia.
-Zabiłem drania.
-I bardzo dobrze!
-A co dalej z twoją historią?-Spytał Harry, gdy przybijałam "rybkę" z blondynem. Albo to był żółwik, no nie wiem.
"Byłyśmy bardzo biedne"
-Nie miałyśmy po ojcu żadnego spadku, a mama nadal nie pracowała. Byłyśmy bardzo biedne. Dzień później poleciała na Malediwy zorganizować pogrzeb. Gdy przeglądałam wiadomości w moim najnowszym IPhone'ie, dowiedziałam się, że samolot, którym moja mama wracała do Londynu, rozbił się i wszyscy zginęli. Nie musiałam się martwić o pogrzeb, gdyż mama wszystko załatwiła. W końcu mogłam pochować ich oboje w jednej trumnie, prawda? Tyle lat spali w jednym łóżku, to co im szkodzi. Dlatego założyłam swoje Vans'y i RayBan'y i wybiegłam z domu chowając swojego IPhone'a do swojej torebki od Channel. Postanowiłam ostro zaszaleć w najdroższym klubie Londynu. I nadal mieszkam sama. Czasem jeszcze muszę przespać się z barmanem, żeby sprzedawał mi alkohol w klubie bo w końcu jestem nieletnia. Ale już się przyzwyczaiłam do tych ciasnych toalet w barach i jakoś daję radę.-Spojrzałam na chłopców.
-Dzielna dziewczynka.-Podsumował Harry.
-Muszę się czegoś napić.-Poinformowałam i poszłam do kuchni, a zaraz za mną pojawił się Niall.
-Przykro mi z powodu tych grzybków.-Szepnął i mnie przytulił.-A przy okazji, też pracowałem kiedyś jako barman, więc może...-Zaproponował blondyn.
-Może kiedy indziej, ok? Dzisiaj jestem zmęczona.-Z żalem odmówiłam.
-Trzymam cie za słowo.-Nagle w kuchni pojawił się Harry.
-Co się tu dzieje?

Harry Styles |03

Przestraszyłam się i powoli odwróciłam. Za mną stał wkurzony Harry.
-Słuchaj szmato! Zostajesz tutaj, czy chcesz, czy nie. Jesteś moja dziewczyną. Halo, całowaliśmy się! To przecież coś znaczy, chyba że jesteś dziwką i puszczasz się na prawo i lewo.
-Okej Harry, Kocham Cie.-Na prawdę go kochałam! To było takie słodkie, że nazwał mnie szmatą, a mógł mnie nazwać gorzej. Na przykład Aniołkiem, albo chociażby Słoneczkiem. Harry  jest uroczy. Przecież dał mi swoje ciuchy, wiec był opiekuńczy. Całując się namiętnie zeszliśmy na dół, gdzie reszta żywo nad czymś dyskutowała. Jedynie Zayn był jakiś przybity. Dostrzegłam to dzięki gwoździom.
-Lily zostaje i jako moja dziewczyna opowie coś o sobie. Gdaj Lily.-Poinformował Harry nie przerywając pocałunku.
-Co chcecie wiedzieć?
-Jesteś dziewicą?
-Chyba tak, Louis. Next, please.
-Czy...
-Dość. Nie zamęczajcie jej pytaniami bo nie będzie miała siły na noc.-Zaśmiał się loczek, a ja moja twarz zapłonęła rumieńcem.
-Chciałabym wrócić do domu, Skarbie.
-Bo co? Przecież nie masz 15 lat!-Zaśmiał się Harry.
"Rodzice dadzą ci szlaban?"
-No właśnie nie! Nadal mam 14!-Krzyknęłam zbulwersowana. Jakim cudem Harry o tym nie wiedział?! Przecież on na pewno ma swoje źródła, podsłuchy, szpiegów i tajnych agentów, którzy wiedzą o mnie wszystko! Myślę, że powinnam z nim przez to zerwać. Ale dam mu szansę.
-Rodzice dadzą ci szlaban?-Spytał Louis, a ja wybuchnęłam płaczem i uciekłam do łazienki.
-Lily, Skarbie, otwórz!.-Nie odpowiedziałam, tylko rozryczałam się jeszcze bardziej. Otwieraj te cholerne drzwi bo je wyważę.-Przekręciłam kluczyk w drzwiach i wróciłam do salonu. Usiadłam na kanapie, a piątka chłopców otoczyła mnie w okół. Blondyn głaskał mnie po plecach i patrzył na mnie ze współczuciem. Postanowiłam opowiedzieć im historię swojego życia...
___________________________________________

Harry Styles |02

"...stałam jak jakiś słup"
  Byłam zdezorientowana, a Harry nic sobie nie robił z obecności trzeciej osoby w JEGO domu. Zanim się zorientowałam moje usta zostały zaatakowane przez miękkie, malinowe usta chłopaka.
-Siema sta... Ojć! Chłopaki! Harry ma nową laskę! Szybko się pozbierał po tej lesbijce Carze!-Krzyknął nagle jakiś chłopak po czym z prędkością światła w kuchni pojawiło się jeszcze trzech chłopców. Harry odwrócił się do nich i jak gdyby nigdy nic przywitał się z nimi. Ja nadal stałam jak jakiś słup i próbowałam ogarnąć co tu się dzieje.
-Wow, niezła ta twoja laska.
-Louis, to tylko koleżanka.
-Haha, nie rozśmieszaj mnie! Zerwałeś z Carą i oczywiste jest, że potrzebujesz pocieszenia.-Powiedział Louis.
-To ja może pójdę wreszcie do swojego domu.-Udało mi się odezwać.
-Nie! Zostań, chętnie Cie poznamy!-Powiedział blondyn z szerokim uśmiechem na twarzy. Awww, jest taki słodki! aż mi się cieplej na serduszku zrobiło.
-Czekajcie! Ja zaparzę naszą ulubioną kawę i dopiero porozmawiamy.-Odezwał się Harry.-Idźcie do salonu.
-Chodź mała!-zawołał Louis. Postanowiłam się nie sprzeciwiać im ponieważ Harry był bipolarny, więc pewnie jego koledzy też.
-Więc jak masz na imię?-Spytał Louis po niezręcznej chwili ciszy.
-Lily.
-Wow, ale jesteś małomówna. Ja jestem  Louis, to jest Niall, Zayn i Liam. Może opowiesz nam historię swojego marnego żywota?
-Mam w dupie, jak macie na imię. I nie powinno was interesować moje życie. A jeżeli tak bardzo tego chcecie to kupcie miesięcznik "Żywoty Świętych".
-Ok, a które wydanie?-Spytał Liam.
"Co za cymbał!"
-Każde. Wiesz, jestem na tyle święta, że co miesiąc mają co o mnie pisać. A z resztą, po co ja wam to mówię? Dzisiaj się przemęczę i poudaję, że wcale nie mam was dosyć, a potem już nigdy się nie zobaczymy, frajerzy.
-Jesteś bardzo miła i urocza. Chętnie bym cię teraz wyruchał, ale... Momencik! Co?! Harry!
-Lou, nie drzyj mordy! O co ci chodzi?!
"...bardzo odważna."
-Fajnie, że powiedziałeś swoim przyjaciołom, że wyjeżdżacie już na zawsze!-Ups, chyba źle mnie zrozumiał. Co za cymbał!
-Z kim niby wyjeżdżam i gdzie?! Liam, powiedz coś!
-Harry, twoi koledzy to imbecyle i ty też. Idę po rzeczy i spadam. Narka.-Nagle stałam się bardzo odważna. Poszłam na górę i zaczęłam zbierać moje rzeczy, gdy drzwi nagle trzasnęły...


___________________________________________
 Lots of love,
autorki

piątek, 7 marca 2014

Harry Styles | 01

Szłam przez deszczowy Londyn popijając waniliowe Latte ze Starbucks'a. Woda totalnie rozmyła mój makijaż. Wyglądałam jak gówno.
"Wyglądałam jak gówno."
"Podniosłam wzrok..."
"... z burzą loków..."
 Miałam spuszczoną głowę. Obserwowałam, jak moja Vansy nasiąkają cieczą. Poczułam, że z impetem na kogoś wpadam wylewając swoją kawę.
-Jak chodzisz?! Zalałaś mojego nowego IPhone'a!
-Prze-prze-prze-przepraszam.
-W dupie mam twoje "przepraszam"!
Podniosłam wzrok i ujrzałam zdenerwowanego chłopaka z burzą loków na głowie. Spojrzałam w jego zielone oczy, w których utonęłam.
"...zielone oczy, w których utonęłam."
-Na prawdę nie chciałam. To był wypadek.
-Zejdź mi z oczu póki jestem spokojny!
-Jeszcze raz przepraszam.-Szepnęłam i odeszłam ze spuszczonym wzrokiem.
-Poczekaj!-Usłyszałam za sobą krzyk, a po chwili ktoś złapał mnie za nadgarstek. Odwróciłam się i ujrzałam tego chłopaka.-To ja powinienem Cię przeprosić. Byłem zdenerwowany. Chodź ze mną. Jesteś cała mokra.
"...bardzo rzadko spotykany kolor i model [czarny Range Rover]."
-Nie. Mieszkam niedaleko.-Odpowiedziałam i chciałam odejść, a lokowaty pociągnął mnie za sobą.-Powiedziałam, że nie! Puść mnie, to boli!
-Nie obchodzi mnie to.-Warknął i wepchnął mnie do swojego samochodu. Był to bardzo rzadko spotykany kolor i model. Chłopak odpalił swojego czarnego Range Rovera i wyjechał na ulicę. Po chwili milczenia odezwał się.
-Jak masz na imię?
-Lily, a t-t-ty? -Wyjąkałam niepewnie.
-Jestem Harry.
-Ba-ba-bardzo ładne i-imię.
-Masz jakąś wadę wymowy?
-N-n-n-nie.-Harry zaśmiał się głośno i włączył radio.-Nie lubię tej piosenki.
"...zatrzymał auto pod
wielką willą."
-To masz problem. To moja ulubiona.-Nagle zatrzymał auto pod wielką willą. Wysiadł, a ja posłusznie zrobiłam to samo.Posłusznie poszłam za chłopakiem. Weszłam za Harrym na górę.
-Idź do łazienki się przebrać.-Podał mi jakąś koszulkę i dresy.
-Ale ja nie chcę. Chcę wrócić do domu.
-A mnie to nie obchodzi.-Powiedział i wszedł z pokoju zostawiając mnie samą.
   Kiedy się przebrałam, zeszłam na dół do Harrego, który smażył naleśniki w samych bokserkach. Ten widok był strasznie podniecający. Nagle chłopak się odwrócił, a ja czułam jak się rumienię.
-Prze-przepraszam...
-Za co, Słońce? Nic się przecież nie stało.-Uśmiechnął się.-Siadaj i jedz.
-Nie, dziękuję. Chyba już pójdę.
-Powiedziałem, że masz usiąść i to zjeść!-Przestraszyłam się i posłusznie wykonałam jego polecenie.
Po skończonym posiłku oboje wstaliśmy i zaczęliśmy sprzątać po obiedzie. W pewnym momencie znaleźliśmy się bardzo blisko siebie. Nie wiedziałam, jak mam się zachować. Harry odstawił wszystkie naczynia na bok, podczas gdy ja stałam sparaliżowana przy blacie kuchennym.
-Jesteś taka piękna.-Wyszeptał i położył prawą rękę na moim policzku, zaś lewą usytuował na moim biodrze zmniejszając odległość. Nasze twarze dzieliły milimetry, kiedy ktoś wszedł do domu...
~*~
Bum! Przybywamy z pierwszym rozdziałem pierwszego ff. Dość sporo grafiki i trochę krótki rozdział. Ale proszę nie płakać, bo na półeczce z książkami leży Magiczny Notesik, a w nim czeka ciąg dalszy! Podobało się? Nam bardzo. To znaczy, nie popadamy w samozachwyt, ale wiecie. Te emocje związane z pierwszym postem... No po prostu brak nam słów! Mamy nadzieję, że było wystarczająco beznadziejne i kiczowate, aby zachęcić Was do czytania naszego bloga. No to może jeszcze strzelimy podziękowania. Dziękujemy: 
>Mamie, że nie przeszkadzała mi podczas pracy nad grafiką - Magda
>Dominice, że śmiała się z mojej grafiki (szczególnie z tej, która pojawi się już niebawem ^^)-Magda
>Agacie, że tak cierpliwie czekała na tego bloga (Kochamy Cię bardzo)
>Magdzie, że wykonała tak cudną grafikę - Dominika
>Dziękujemy Proboszczowi (chodzi o Bełgota, Agaciu) , że:
  • dużo mówił (czyt. bełgotał) i dzięki temu równo się opluł
  • śpiewał głośniej niż wszyscy parafianie razem wzięci
  • troszku zadławił się winem mszalnym
  • za "Owieczkę z innej parafii"
  • za "Blondynę"
  • a także za "Aniołki z **** **********" (Tak, tak. Chodziło o nas)

To chyba wszystkie podziękowania. YAY, aż się wzruszyłyśmy :,) 
Kończymy bo się rozkleimy do końca.
Lots of Love,
Magda i Dominika